Makijaż sylwestrowy - propozycje kosmetycznych perełek na ten wyjątkowy wieczór!

Witajcie kochani. Mnóstwo u nas ostatnio makijażowych inspiracji. Tym razem jest jednak ku temu idealna okazja - wieczór sylwestrowy! Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na swój noworoczny make-up lub szukacie dopełnienia - idealnej pomadki, różu czy podkładu - to post zdecydowanie dla Was. To co, zaczynamy? :)


Kiedy zbliżają się święta lub inne ważne okazje zawsze szukam w swoim makijażu czegoś nowego. Przeglądam inspiracje oglądam filmiki i poszukuje czegoś, co idealnie wpasuje się w klimat. W grudniu mnie i Ani na ratunek przybyła agencja BLOGmedia, a wraz z nią marki, które obdarowały nas świątecznymi prezentami.
Muszę Wam powiedzieć, że wszystkie te kosmetyki perfekcyjnie wpasowały się w świąteczny klimat. Pomyślałam, że warto pokazać je Wam przy okazji makijażu sylwestrowego! Większość z nich uda Wam się jeszcze upolować, jeśli skradną Wasze serce tak jak moje! 
A jeśli nawet nie zdążycie zaopatrzyć się w nie przed sylwestrem, z pewnością staną się dla Was inspiracją lub must have 2019 roku!

Na pierwszy ogień - kosmetyki od Lily Lolo. To produkty mineralne o niesamowicie lekkim składzie. Marka świetnie przygotowała nas na pierwsze spotkanie z tymi perełkami i wyposażyła o materiały związane z aplikacją kosmetyków mineralnych. To naprawdę bardzo pomocne, kiedy nigdy wcześniej nie wykonywaliście takiego makijażu :) W mojej świątecznej paczce znalazł się krem BB oraz błyszczyk.
Przede wszystkim wszystkie kosmetyki LiLy Lolo posiadają piękne, proste i klasyczne opakowanie oparte na czaro-białej kolorystyce. Krem BB wygląda naprawdę cudnie w opakowaniu - tubie zakończonej praktyczną pompką. Znajdziecie go w 3 odcieniach, ja posiadam Light i do mojej jasnej cery jest idealny. Krem posiada właściwości nawilżające, składniki zapobiegające starzeniu się oraz wyrównujące koloryt cery. Ma ładny, delikatny zapach. Na ogół wolę cięższe, kryjące podkłady, ten jest za to mega delikatny, lekki i pozostawia efekt raczej zdrowej rozpromienionej cery. Co najważniejsze, nie zostawia plam czy smug, z łatwością się rozprowadza. Świetnie sprawdza się do prostego makijażu, jeśli np. na co dzień stronicie od mocno kryjących czy matujących podkładów, ale chcecie wyrównać koloryt czy zakryć zaczerwienione niedoskonałości. Ja używam także jako bazy pod makijaż mineralny :) Cena to około 65 złotych za 40 ml.
Drugi kosmetyk to delikatny błyszczyk w odcieniu English Rose. W zasadzie ma on lekko różowy odcień, raczej podkreśla naturalny kolor naszych ust. Nie jest on tak intensywny jak na stronie marki, więc jeśli lubicie delikatne wykończenia, to zdecydowanie coś dla Was. Zawiera witaminę E i olejek Jojoba, więc ma właściwości odżywiające i nawilżające. Pięknie połyskuje na ustach, nie skleja ich, nie pozostawia wrażenia lepkich. Posiada klasyczny aplikator z gąbeczką. Co szczególnie przypadło mi do gustu, ma cudowny, czekoladowy zapach!   
Cena to około 40 zł. 


W świątecznym prezencie od Lily Lolo Ania znalazła pomadkę oraz przepiękny róż do policzków OH La La.
Mineralny róż do policzków ma naprawdę piękny, wyrazisty odcień. Jest to satynowy, sypki róż, ma świetną pigmentację i lekką konsystencję. Łatwo się aplikuje dzięki zastosowaniu słoiczka z sitkiem. Jest niezwykle naturalny, o czym świadczy również jego skład. Nie zawiera żadnych substancji drażniących dla naszej skóry. Efekt można stopniować i dobudowywać kolejnymi pociągnięciami pędzla. Cena tego różu to około 50 zł. Na ten moment to ulubieniec Ani w dziennym makijażu, a to dzięki jego dziewczęcemu odcieniowi. Na pewno zastosuje go również "wieczorowo":)
Pomadka Love Affair to jedna z 13 odcieni w tej serii. Posiada barwę różową wpadającą w ciepły brąz. Idealna, jeśli ktoś kocha taki właśnie brudny róż na ustach. Ten kolor szczególnie poleca się do stylizacji dziennych lub jeśli na co dzień w ogóle nie malujecie ust - z takim nudziakiem warto spróbować. Posiada delikatną, kremową konsystencję. Niesamowicie nawilża i odżywia usta, a to
dzięki zawartości witaminy E oraz ekstraktu z rozmarynu. Nie posiada substancji zapachowych. Cena to około 55 złotych.


Kolejny kosmetyk to woda perfumowana od Replay. Ania w swojej paczce znalazła zapach  Signature Secret.
Posiadają one nuty kwiatowo-owocowe i wyczuwalne takie zapachy jak bergamotka, gruszka, frezja, jaśmin czy kwiat pomarańczy. Są więc niezwykle lekkie i orzeźwiające, a dzięki nucie wanilii - idealne na okres zimowy.


Mój zapach od marki Replay to Replay Stone Supernova. Perfumki, a właściwie woda perfumowana przede wszystkim ma cudowne opakowanie, daje mu 10/10! :) Stylizowane jest na szklany meteoryt, więc świetnie komponuje się z nazwą produktu. Eleganckie, klasyczne i w sam raz do torebki. Posiada nuty kwiatowo-owocowe, możemy wyczuć w nich np. jabłko, róże, gardenie, piżmo i drzewo sandałowe. Uwielbiam takie właśnie zapachy zimą - słodki ale jednocześnie świeży. Woń nie należy do bardzo lekkich, ale dzięki temu nie ulatnia się, jest wyczuwalna praktycznie cały dzień. To naprawdę trwałe perfumy. Są dostępne jedynie w drogerii hebe w pojemności 100 lub 50 ml. Cena to około 100 zł za tę większą buteleczkę.


Kolejna perełka kosmetyczna, którą musicie mieć w swojej kosmetyczce czy też dumnie prezentować na toaletce. Tym razem prezent przyszedł od marki Physicials Formula i jest to bronzer z olejkiem arganowym.  
Ania od razu stwierdziła, że ten produkt  jest genialny, najlepszy ze wszystkich bronzerów, które posiada! Największym plusem jest to, że można go budować bez końca i nie pojawią się żadne plamy, smugi skóra ma wyrównany koloryt. A do tego piękny, ciepły kolor i aromatyczny zapach, który jest zasługą olejku arganowego. Dodatkowo bronzer posiada złote drobinki, które nadają skórze niesamowitego blasku. Pewnie same już wiecie, że idealny produkt na dzisiejszy wieczór! To małe pudełeczko to istny skarb, mieści w sobie praktyczne lusterko i pędzelek! Cena tego produktu to około 70 zł, ale z czystym sercem - warto wydać tą kasę i mieć w swoich zbiorach kosmetyk wszechczasów! 
 

U mnie również znalazł się bronzer, jednak inny Murmuru Butter Bronzer. 
Znajdziecie go w czterech odcieniach, ja posiadam kolorek Light i jest on idealny do mojej skóry. Produkt pięknie stopniuje kolor, nie pozostawia brzydkich plam czy smug na skórze. Jego barwa jest naprawdę egzotyczna- pozostawia promienny blask, a nie ciemną plamę na buzi. To produkt, którego zawsze brakowało mi zimą, gdy wszystkie bronzery sprawiają wrażenie matowych, smutnych i przytłaczających, ten sprawia, że po jego nałożeniu czuję się jak na rajskiej wyspie! :) Posiada kremową konsystencję, a więc delikatnie muska skórę, nie osypuje się i zapewnia jej nawilżenie. A ten zapach! Bajeczny :) Za ten kosmetyk zapłacicie około 45 złotych i to będzie najlepiej wydane 45 złotych w Waszej kosmetyczce.


Teraz przechodzimy do ostatniej paczki i tutaj aż prosi się, by wspomnieć o sylwestrowym wieczorze. Bo to kosmetyki idealne na ten właśnie czas. Obie otrzymałyśmy dwie pomadki oraz podkład. I może zacznę od tego właśnie kosmetyku. Musicie mieć ten produkt. Musicie i już. Szczególnie, jeśli jesteście fankami trwałego, kryjącego wykończenia, które zakryje wszystko - nawet grzechy wczorajszego wieczoru! ;) Jest to podkład 2w1  z korektorem od marki Deborah
Na początku byłam sceptyczna, bo dla mnie jeśli coś jest 2w1 to nigdy nie jest dobre. Tym razem się myliłam, bo ten podkład to rewelacja. Posiada rewelacyjny aplikator, taki jak zazwyczaj w korektorach, z gąbeczką na końcu. Trzeba nakładać go punktowo i od razu przechodzić do rozcierania, bo bardzo szybko zastyga na twarzy. Ja prawdę mówiąc robię to na 3 razy, ale warto. Zaokrąglona końcówka aplikatora przyda się do małych poprawek czy nakładania do jako korektor (np. pod oczy) za to płaska strona idealnie nadaje się do rozprowadzenia podkładu. Znajdziecie go aż w 5 odcieniach, więc z pewnością uda Wam się dopasować odpowiedni kolor. Mój to odcień 0, czyli najjaśniejszy i pasuje doskonale zimą, kiedy moja twarz jego mega blada. Krycie w tym podkładzie jest nie do opisania, naprawdę perfekcyjne i mocne. Tuszuje wszelkie niedoskonałości, ale nie pozostawia efektu maski. Jest bardzo trwały, świetnie sprawdzi się, gdy wiesz, że czekają Cię zdjęcia czy blask reflektorów. Posiada filtr przeciwsłoneczny SPF20, zapewnia ochronę przed słońcem oraz smogiem. Idealny do wszystkich rodzajów skóry. Formuła beztłuszczowa, hypoalergiczna. Jeśli marzycie o perfekcyjnym wykończeniu to zdecydowanie coś dla Was.


I mamy też pomadki. Idealnie wpasowujące się w świąteczny i sylwestrowy klimat. Gwiazdy wieczoru od marki Deborah Fluid Velvet Lipstick. Część z nich posiada niesamowicie matowe wykończenie i możecie wybrać spośród 14 takich właśnie kolorów. Moja to intensywny, brudny róż wpadający wręcz w tony fioletu o numerku 15. Pomadka Ani to numerek 14, czyli piękne, głębokie, ciemne bordo.
Druga część tej serii to istne perełki. Są to pomadki matowe, ze złotymi drobinkami. Efekt na ustach to trwały mat i spektakularne metaliczne wykończenie. W tej serii znajdują się 4 takie kolory.
Ja otrzymałam numer 51 i jest to głęboka czerwień ze złotymi drobinkami, które cudownie błyszczą się na ustach i załamują światło. Metaliczna perełka Ani wpada bardziej w tony ciemnego różu i jest to numerek 50. Naprawdę wielkie brawa dla Deborah, ponieważ wreszcie wypuściła produkt, którego wielu z nas po prostu brakowało. Zawsze musiałam kombinować, najpierw mat a potem dodatkowo jakiś błysk. Teraz ten efekt mam w jednym produkcie! :)
Największą zaletą tych pomadek jest jednak trwałość. Ciężko się ich pozbyć nawet płynem micelarnym. Jeśli wiecie, że czeka Was wieczór z jedzeniem, piciem lub pocałunkami - to coś zdecydowanie dla Was. Są niezniszczalne! 


A czy Wy już wiecie jaki make-up zastosujecie dzisiejszego wieczoru? Jakie macie plany na zakończenie 2018 roku? Podzielcie się :)

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU OD TEDDY AND CRUMB! :) 
Dziękujemy, że jesteście z nami!

TeddyBear & Little Crumb

Komentarze

  1. Bardzo mile wspominam kosmetyki Deborah jeszcze zanim zaczęłam prowadzić bloga. Lata temu kupiłam je w drogerii na warszawskiej Woli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też jest to mega pozytywne zaskoczenie. Z tego co wiem można złapać je w Super Pharmie :)

      buziaki,
      Teddy&Crumb

      Usuń
  2. Uwielbiam wszystko co pięknie wygląda, nawet jeśli to cedzak. Dlatego opakowanie wody wydaje mi się nieziemsko piękne, dekoracja toaletki!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz