Naturalne kosmetyki - nowości z kategorii pielęgnacja ( SKIN FOOD) i kolorówka (FORMULA PURA)

Witajcie! U nas ostatnio rządzą kosmetyki. Im bliżej wiosny, tym chętniej wyszukujemy nowych, kosmetycznych perełek, które zapewnią piękny i zdrowy wygląd skóry, ale również zbytnio jej nie obciążą. W ciągu ostatnich kilku tygodniu udało nam się znaleźć i przetestować dwa produkty kolorowe i jeden pielęgnacyjny. Jeśli jesteście ciekawi - zapraszamy do lektury. 

Zaczniemy od kolorówki. Nie jesteśmy ekspertami, jeśli chodzi o naturalne kosmetyki. Oczywiście potrafimy przeanalizować skład i to jak wpłynie od na naszą skórę. Jednak wiem, że to nie zawsze wystarcza. Tutaj postanowiłyśmy zaufać producentowi, gdyż pierwsze produkty, które przedstawimy to nowości od Deborah Milano, która ostatnimi czasy jest (przynajmniej u mnie) na piedestale! Cieszę się, że marka, która do tej pory nie produkowała kosmetyków naturalnych wypuściła taką serię. Możliwe, że nie są to produkty dla zagorzałych fanów mega naturalnych składów, ale dla laików jak ja - świetne rozwiązanie. 
Skład tych kosmetyków to 99% natural, a także 0% parabenów, silikonów, PEG i substancji zapachowych.
Dodatkowo, kosmetyki z serii Formula Pura chronią przed promieniami UV, dzięki filtrowi SPF20. Są to więc produkty idealne na wakacje. Produkty te są oparte na technologii, która zapobiega przenikaniu toksyn przez pory. Czyli z nimi żaden smog nam nie grozi! Są hipoalergiczne i dostosowane nawet do najbardziej wrażliwej skóry. 

Tym razem zamiast tradycyjnego podkładu od Deborah 24ORE (który zresztą kocham całym sercem!) postawiłam na krem BB. Co prawda, nawet odcień 0 FAIR jest dla mnie lekko za ciemny,  nie mówiąc już o 01 BEIGE, ale to nic, na wakacje będą w sam raz. Przetestowałam go i muszę przyznać, że to najlepszy tego typu kosmetyk jaki miałam. Przede wszystkim - fajne krycie. Zazwyczaj kremy BB charakteryzują się jedynie lekkim odcieniem, który po godzinie przestaje być widoczny. Tutaj koloryt poprawia się w mgnieniu oka i pozostaje w tej formie przez kilka godzin. Oczywiście nie jest to krycie matowe, skóra wygląda zdrowo i świeżo. Ten poziom krycia to świetne rozwiązanie na co dzień, do pracy czy szkoły. 
Nie posiada substancji zapachowych, jednak naturalny zapach jest bardzo przyjemny. 
Krem na bardzo lekką formułę, pięknie się rozprowadza, nie zostawia plam, jest niczym druga skóra.
Jeśli szukacie takiego kosmetyku, to mega polecam. Szczególnie, że znajdziecie go na PROMOCJI W ROSSMANNIE!
Jego regularna cena to 59 zł, ale jak wiecie wielkimi krokami zbliża się promocja, więc warto go wtedy upolować za połowę tej kwoty :) 

Drugi kosmetyk to róż do policzków z tej samej serii. Jest to produkt, którego zdecydowanie używam wiosną, gdy po zimie moja skóra jest mega blada lubię dołożyć sobie rumieńców :)  Posiadam kilka odcieni tego różu 01 i 02, ale jeśli chcecie go kupić to nie sugerujcie się numerkami. 02 ma mega ładny, naturalny odcień, który wygląda, jakbyście delikatnie się zarumieniły. 
Produkt bardzo ładnie się nakłada, chociaż lepiej zadbać o odpowiednie nawilżenie cery przed aplikacją, wtedy efekt jest powalający. Także jest dostępny w Rossmannie, jego regularna cena to 47 złotych, możecie wrzucić go do koszyka na promocji - nie pożałujecie. 

Z serii Formula Pura posiadam jeszcze pomadkę i tusz do rzęs w trakcie testów - niedługo zamieszczę swoją recenzję.
Póki co, wrzucam Wam link do wcześniejszych recenzji kosmetyków od Deborah, m.in. najlepszego na świecie podkładu 24ORE czy matowych pomadek : Recenzja kosmetyków Deborah




Jeśli chodzi o pielęgnację, po ostatnich miłych doświadczeniach z marką Weleda i ich cudowną serią Skin Food, postanowiłam zdecydować się na kolejny produkt. Jakiś czas temu recenzował dwa kosmetyki, było to masełko do ciała oraz masełko do ust. Te produkty to moi ulubieńcy, jeśli chodzi własnie o pielęgnację ciała. Całą specyfikę serii możecie poznać tutaj: Recenzja produktów Weleda Skin Food

Cóż mogę dodać, krem jest tak samo rewelacyjny jak dwa poprzednie produkty. Dodatkowo, został wydany w wygodnej tubie ułatwiającej aplikację (trochę brakowało mi tego w przypadku masła).
Niesamowicie nawilża i odżywia skórę, efekt jest natychmiastowy. Już po pierwszym kontakcie z tym produktem zobaczycie różnice. Szczególnie polecam osobom, które mają bardzo mocno wysuszoną skórę (np. na dłoniach, łokciach, kolanach). Jestem pewna, że od razu Wam pomoże. 
Ta naturalna seria bardzo sprawdziła się u mnie zimą, kiedy skóra była narażona na wysuszanie i podrażnienia. Działa kojąco i regenerująco. Świetnie sprawdzi się na wakacyjny wyjazd, w podróży, po dużej dawce słońca. 
Dla mnie strzał w 10! Produkty od Weledy i serię Skin Food na pewno znajdziecie w drogeriach HEBE. 



Dajcie koniecznie znać jakie są Wasze ulubione kosmetyki naturalne. W najbliższym czasie chcemy dać swojej skórze nieco "odpocząć" i zregenerować się przed nadchodzącą wiosną! :)


Teddy Bear

Komentarze

  1. Fajny tekst, bardzo merytoryczny. Co do kosmetyków używam tylko kremy i perfumy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę go wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naturalne kosmetyki są idealne dla mojej dość wrażliwej skóry. Chętnie wypróbuję Skin food - świetna nazwa swoją drogą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to coś dla mojej wrażliwej skóry, ciekawa jestem, czy je zaakceptuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wypróbować ten krem BB. Podkłady są trochę dla mnie za ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wszystkie kosmetyki o których piszesz i najbardziej przypadł mi do gustu róż - jest bardzo delikatny, daje naturalny efekt i do tego ten obłędny zapach wanilii <3 Co do kremu BB to okazał się niestety zbyt ciemny dla mojej bladej skóry - jeżeli ma się okazję to warto go przed zakupem sprawdzić w sklepie bo gama kolorystyczna jest dość nietypowa :D Natomiast krem z Weledy jest u mnie w porządku ale tylko jak nakładam go góra przez kilka dni, potem robi mi masakrę na twarzy więc nie za bardzo się polubiliśmy :(

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo rzadko stosuję róż na policzki. Ten ma naprawdę świetny odcień. W sumie nie znam się na kosmetykach dlatego nie napiszę na ich temat tutaj w komentarzu zbyt wiele. Fajnie, że takowe produkty się u Ciebie pojawiły :) Wyglądają naprawdę ciekawie :) A o tej marce już gdzieś czytałam :)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam okazję testowac produkty marki Weleda i u mnie fajnie się sprawdziły :) Jeśli chodzi o róż na policzki to stosuję dość często i chętnie bym i ten przygarnęła do siebie! :) miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam kosmetyków osobiście ale wydają się całkiem spoko. Dzisiaj wybieram się do rossmana a więc zobaczę co tam nowego na półkach się pojawiło. Bo rozu do policzków szukam nowego

    OdpowiedzUsuń
  10. Juz czytałam na innym blogu opinię o tym różu i z wielką chęcią sama bym po niego sięgnęła. W sumie to mam jeszcze wielkie zapasy swoich kosmetyków kolorowych, chyba z 3 róże i kilka róży w palecie :) Ja sięgam po minerałki od Amilie, Annabelle i Earthnicity :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja uwielbiam produkty brandu Costasy, Femi, Make me bio i wiele innych naturalnych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście, że lubię kosmetyki naturalne ;) chyba lata świetlne temu kupiłam jakieś kosmetyki Deborah.

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam te produkty i czekają u mnie w kolejce do testowania :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam kilka produktów tej marki i jestem z nich zadowolona. Tych akurat nie miałam okazji poznać, ale kto wie co przyniesie przyszłość?! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Krem chętnie bym wypróbowała, pozostałe kosmetyki tym razem nie są dla mnie. Udało Ci się zrobić naprawdę śliczne zdjęcia! Jestem pod wrażeniem. Bardzo mnie oczarowaly :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dla mnie podkłady Deborah także są za ciemne

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę że ostatnio ten krem cieszy sie popularnością, ale bałabym się czy mnie nie zapcha.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz